Patrzysz na słoik miodu Manuka i widzisz kilka pieczęci, logotypów i oznaczeń. Które z nich naprawdę coś znaczą, a które są tylko dekoracją etykiety? Oto krótki przewodnik.
Certyfikat MGO do partii: najważniejszy dokument
Bez względu na to, jakie inne oznaczenia znajdziesz na słoiku, certyfikat laboratoryjny do konkretnej partii z wynikiem badania poziomu MGO jest dokumentem, który liczy się najbardziej. Powinien zawierać: numer LOT powiązany ze słoikiem, zmierzony poziom methylglyoxalu w mg/kg, datę badania i nazwę laboratorium, które je przeprowadziło. Rzetelna marka udostępnia te certyfikaty na stronie lub na żądanie.
Logo UMF: nowozelandzki standard autentyczności
Certyfikat UMF wydawany przez organizację UMFHA to jeden z bardziej rygorystycznych systemów weryfikacji miodu Manuka. Żeby go otrzymać, miód musi spełnić kryteria dla trzech wskaźników jednocześnie: MGO, DHA i leptosperyny. Logo UMF na etykiecie i możliwość weryfikacji na stronie UMFHA to dobry sygnał, choć nie każdy dobry producent decyduje się na ten certyfikat, bo kosztuje.
Certyfikat MPI: eksport z Nowej Zelandii
Od 2018 roku nowozelandzkie Ministerstwo Przemysłu Podstawowego (MPI) narzuciło standardy, które musi spełnić miód eksportowany z Nowej Zelandii jako Manuka. To certyfikacja na poziomie rządowym, która ogranicza możliwość eksportu produktów niespełniających kryteriów. Miód z dokumentami eksportowymi MPI ma potwierdzone nowozelandzkie pochodzenie.
Oznaczeń typu Active, Bio-Active lub Natural Manuka bez podanego poziomu MGO. Te określenia nie są powiązane z żadną konkretną normą i mogą oznaczać cokolwiek lub nic. Rzetelny producent mówi konkretnie: MGO 250+ z certyfikatem nr X do partii Y.

